magnify
formats

Studenci zmuszani do pracy przy IPhone 5

Published on 11 września 2012 in Iphone

Your ads will be inserted here by

Easy AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Kilkuset uczniów ze wschodnich Chin zostało zmuszonych do pracy w fabryce korporacji Foxconn przy produkcji IPhone’a 5. W tym celu zawieszono nawet rozpoczęcie semestru szkolnego w kilku ze szkół.

Po tym jak okazało się, że Foxconn nie jest w stanie znaleźć odpowiedniej ilości pracowników (a potrzebuje ich ok 10.000), aby nadążyć z produkcją długo oczekiwanego iPhone’a 5 kierownictwo zwróciło się o „pomoc” do władz szkół z Huai’an w prowincji Jiangsu. Władze szkoły wysłały uczniów, nie informując od razu rodziców, ani też nie podpisując z uczniami odpowiednich umów. Zamiast do szkoły prosto na linię produkcyjną wyjechało około 200 uczniów. Za swoją pracę otrzymają miesięcznie 1550 juanów za sześć dni pracy w tygodniu (około 244 dolary) jednak producent nie zapewnił pracownikom ani wyżywienia, ani noclegu. O wszystko uczniowie muszą więc zatroszczyć się sami i oczywiście sami za to zapłacić.

Kilku innych uczniów ujawniło, że było zmuszanych do pracy przy taśmie przez 12 godzin na dobę. Po tym jak w mediach zrobiło się głośno dwie ze szkół wycofały uczniów z fabryki, ale reszta dalej ich tam trzyma. Dodatkowo grożono tym uczniom którzy próbowali opuścić fabrykę.

Organizacja Nanjing-based Tianxiagong zajmująca się łamaniem praw na ludzi na terenie Chin próbuje pomóc uczniom dochodzić swoich praw jednak wielu z uczniów boi się występować przeciwko swoim szkołom ponieważ obawia się, że przez to nie uda im się ukończyć nauki.

W świetle takich faktów wiedząc, że telefony składają nie przeszkoleni odpowiednio studenci z łapanki a reszta pracowników pracuje ponad siły żeby zdążyć z dostawami raczej trudno oczekiwać, że nowy IPhone będzie niezawodny jak to się wielu osobom wydaje. Już wyjście nowego IPada i usterki które się wtedy pojawiały pokazują jaki to sprzęt. Wątpię aby tym razem było inaczej.

 
Tags: , ,
Komentowanie nie jest możliwe  comments 
formats

Apple patentuje hybrydowy kursor

Published on 3 września 2012 in Patenty

Your ads will be inserted here by

Easy AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Apple znane jest z tego, że patentuje cudze pomysły które są powszechnie używane od jakiegoś czasu. Nie było by w tym nic strasznego, gdyby ich działania były takie jak np Microsoftu, który swego czasu opatentował emotikony. Microsoft tłumaczył się wtedy, że robi to w celu ochrony przed trolami patentowymi i słowa dotrzymał. Patent jest ważny od dobrych kilku lat i nikomu do głowy nie przyszło używać go przeciw komukolwiek na drodze sądowej.

Apple jednak patentuje wszystko jak popadnie i nie zawaha się aby wykorzystać to przeciwko konkurencji. Jedne z najnowszych patentów to kolejna perełka do kolekcji a chwytliwej nazwie „Hybrydowy kursor”. Spójrzcie na powyższy i powiedzcie czy nie macie uczucia, że gdzieś już to widzieliście? Ja oglądam od 15 lat na swoim skrzypiącym Windowsie

Zastanawia mnie tylko gdzie przez ostatnie 15 lat był urzędnik patentowy który przyznał firmie Apple taki patent i jak to możliwe, że system patentowy w USA jest aż tak popieprzony. Jak można pozwolić jakiejś firmie zawłaszczać dorobek ludzkości i rozwiązania które są powszechnie używane od lat. Hybrydowy kursor nie jest tu jedynym przykładem. Nie od dziś wiadomo, że Apple ma także patent na gest odblokowania czyli tzw Slide To Unlock. Rozwiązanie które było znane jeszcze zanim pojawiły się komputery i Apple.

 
Komentowanie nie jest możliwe  comments 
formats

Nifty MiniDrive czyli rozwiązanie nieistniejących problemów.

Published on 24 sierpnia 2012 in Informacje

Your ads will be inserted here by

Easy AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Slot na karty SD w laptopach to już od dawna standard. Standardem jest również mechanizm który powoduje, ze po umieszczeniu karty wewnątrz czytnika następuje kliknięcie i karta ładnie siedzi w środku nie zawadzając nikomu. Kiedy chcemy ją wyciągnąć po prostu wciskamy ją troszkę bardziej a odpowiedni mechanizm powoduje, że karta się wysuwa na tyle aby można ją było swobodnie wyciągnąć.
Jednak specjaliści od Apple’a tak bardzo wypchali wnętrze MacBooka w pogoni za jak najmniejszą grubością że nie starczyło im już miejsca na wspomniany mechanizm a nawet na całą kartę SD. Efekt jest taki, że karta wystaje sobie swobodnie z laptopa.
Nie bez powodu jednak użytkownicy produktów Apple są uważani za najbardziej kreatywne jednostki. Przez lata musieli wypracować sobie metody jak z tak wykastrowanego i nie trzymającego się jakichkolwiek standardów sprzętu zrobić coś czego da się używać. Jak rozwiązywać problemy, które dla użytkowników skrzypiących Samsungów nie istnieją.
I wymyślili urządzenie i wdzięcznej nazwie Nifty MiniDrive, które nie jest niczym innym jak kolejną przejściówką, która pasować będzie tylko do jednego słusznego sprzętu a w każdym innym jest zupełnie bezużyteczna. Ale do tego wszyscy użytkownicy Apple’a są już przyzwyczajeni.
Żeby było ciekawiej owa przejściówka powstała w 2 różniących się delikatnie wariantach a wszystko dlatego, że Apple nie było wstanie stworzyć dwóch podobnych slotów na kartę SD. Jedna pasuje więc do Macbook’a Air a druga do MacBooka Pro.
Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek. Dzięki temu, że w MacBookach brakuje mechanizmu wypychającego kartę SD tak jak w innych normalnych laptopach, po włożeniu Nifty MiniDrive do komputera trzeba się niezłe nadłubać, aby wyciągnąć to ustrojstwo.

 
Komentowanie nie jest możliwe  comments 
formats

Trojan w AppStore

Jeśli wśród bogatych zasobów AppStore trafiliście ostatnio na aplikację „Find and Call” i postanowiliście ją zainstalować to prawdopodobnie właśnie podzieliliście się z twórcami swoją książką adresową. A że twórcy bynajmniej nie zamierzają trzymać jej w skarpecie, tylko raczej planują spieniężyć swoją zdobycz to całkiem możliwe, że wasze kontakty krążą już na czarnym rynku.

Applowscy specjaliści od zabezpieczeń i dopuszczania aplikacji po przeprowadzeniu rygorystycznych testów jakości przepuścili bez zająknięcia tego rodzynka. To już kolejny raz kiedy Apple jako firma chwaląca się wspaniałymi zabezpieczeniami daje ciała i wpuszcza do swojego rezerwatu dzikie zwierzęta. Najlepsze w tym wszystkich jest to, że mieszkańcy są tak pewni swego bezpieczeństwa, że nie zwracają uwagi nawet na podstawowe zasady bezpieczeństwa. „Bo przecież na Maki nie ma wirusów”. A tu niespodzianka bo jednak są.

Aplikacja o której mowa bez większego problemu i bez naszej świadomości wysyła naszą książkę adresową w świat, gdzie czekają już ludzie którzy mają konkretne plany do czego te informacje wykorzystać. Raczej nie planują wykorzystać ich do zaprowadzenia „Pokoju na świecie”. Czy aplikacja robi coś jeszcze tego na obecną chwilę nie wiadomo, ale pewnie szybko się dowiemy jeśli kryje jeszcze jakieś niespodzianki.

Wiadomo, że każdej firmie mogą się zdarzyć potknięcia. Jednak w przypadku firmy Apple możemy raczej mówić o przywaleniu piszczelem w betonowy kant zakończony bolesnym upadkiem na pysk. Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej a świetnym tego przykładem może być historia Charlie’go Miller’a który znalazł poważny błąd pozwalający przemycić do AppStore aplikację z niebezpiecznym kodem. Samouwielbienie Apple było jednak na tyle duże, że zamiast podziękować chłopakowi zignorowali całkowicie informację. Do czasu kiedy Charlie postanowił udowodnić im, że to co mówi jest prawdą. Wrzucił więc nieszkodliwą aplikację wykorzystującą znalezioną przez siebie lukę w oprogramowaniu Apple i ponownie poinformował o tym firmę. W nagrodę jego konto zostało zablokowane. Nie tak się chyba dziękuje ludziom którzy ratują Twój tyłek prawda??

 
Komentowanie nie jest możliwe  comments